Zdolność postrzegania, której oddajemy się we władanie, umiłowanie barwy, kształtu, nasycenia, kontrastu, czym jest wobec potęgi wyobraźni, która w nas samych generuje z niczego zajmujące obrazy? Wyobraźnia nie po to jest, by dopowiadać, lecz służy jako narzędzie kreacji. Wydaje się wręcz, że niektóre miejsca na naszej planecie, miejsca, o których pojęcie nasze jest mniej niż marne, domagają się samego wyobrażenia o nich samych, odrębnej myśli, jak gdyby codzienna wegetacja to było za mało, punkt odniesienia, wątpliwy zalążek atrakcji.
Pojedziesz do Tubac, słyszę zza ucha, głos, który szemrze niewyraźnie i niezdecydowanie, jak gdyby osoba, która go posiada, miała w sobie tyleż odwagi, co siły perswazji, Pojedziesz do Tubac, jeśli dobrze zrozumiałem, bo pamiętać należy, że wszystko i wszędzie może nas omamić, Do Tubac, Do Tubac, po raz trzeci, czwarty, skończmy z tym, nie przesłyszałem się, na wszystko się zgadzam i nagle w towarzystwie, które siedzi zebrane przy stole – kawa, herbata, żółty ser i krakersy – znika wszelkie zafrasowanie. Ale cóż żem zrobił, ooo… ja niemiłosierny, jakże jestem skonfundowany. Tubac jest jednym z tych miejsc, które istnieją po to, by istnieć w wyobraźni! Tubac wymawiane w angielszczyźnie i w gwarze hiszpańskiej, Tubac w zaszyfrowanym zgłoskotwórstwie Indian Apaches, ale też z ledwo słyszalnym akcentem słowiańskim. Jedno słowo, krótka wiadomość, lecz ileż w tym treści, ileż fantazji, tajemnicy, egzotyki, piękna… Już samo brzmienie w rożnych językach stwarza nie lada pokusę dla wyobraźni. W głębi umysłu, na czarnym tle za zamkniętymi powiekami powstaje wyrwa, przez którą można dostrzec fragment miasta… Pojadę do Tubac. Albo i nie pojadę. Zdążyłem we śnie odbyć wizytę. Po cóż miałbym wyruszać na kolejna eskapadę? Żeby się upewnić, czynić porównania? Jeśli porównujemy to tylko, by wskazać odmienność, a z tym związane jest bezpośrednio udokumentowanie przewagi, rywalizacja. Tubac jawi się w moim umyśle jako byt nienaruszalny, stabilny, jedyny i nieporównywalny z niczym, co już jest i co dopiero powstanie, a przede wszystkim, jako skończona całość. Nie może istnieć bardziej ani mniej, jest nie do podrobienia, jak każda z myśli, która wytrysnęła z wyobraźni. Tymczasem…
Towarzystwo przy stole rozleniwione, filiżanki schną, dzbanek stygnie, na talerzykach resztki krakersów i sera. Senność, zastój, a jeśli nie zastój, to znaczne spowolnienie, ułuda chwili, która trwa wiecznie, i jednocześnie oczekiwanie, aż coś się wydarzy, bo w końcu wszyscy nie poumieraliśmy, niech chociaż ktoś kichnie albo podrapie się w ramie, ale nie, nic z tych rzeczy, to zbyt błahe, zwyczajne. Ożywienie, które mogłoby zwalczyć apatię, powinno być bardziej wyrafinowane. Kobieta nagle podrywa się z krzesła, jakby o czymś sobie przypomniała. Pędzi do sypialni i wraca ze sterta papierów, które ją całą przesłaniają. Rzuca to wszystko na stół przede mną, żebym nie przeoczył ani jednego zdjęcia, ani jednej kartki, i słyszę znów ten glos beznamiętny, mimo iż ona cała drży z podniecenia, Pomyślałam, że skoro jutro jedziemy do Tubac, powinieneś najpierw zobaczyć Tubac, o którym piszą w gazetach, poznać historię miasta, przejrzeć fotografie…