Zamiast opowiadania, znajdujemy krótki list nakreślony przez autora:
„Uprzejmie zawiadamiam, że dnia dzisiejszego – niech każdy spojrzy w kalendarz – w związku z opóźnieniem pracy nad tekstem, z przyczyn dotąd nie określonych, żadna z historii nie może zostać opowiedziana do końca, a zatem nie może zostać opowiedziana w ogóle, bowiem nie czas i miejsce, żeby zacząć bawić się w podchody.
Obawiam się, że tych z Was, którzy są niecierpliwi, nie będę mógł zaspokoić. Od czasu do czasu dzieje się tak mianowicie, że kiedy zakończenie historii już się wyłoni, większość z tego, co wcześniej zostało zaplanowane jako początek, musi ulec przeformułowaniu, tak aby całość stała się wiarygodna. Takim początkiem, który przestaje istnieć na rzecz innego początku, może okazać się jedna z historii, z którymi dzisiaj związane były wasze pragnienia, a których nie zdołałem jak dotąd ukończyć.
Apeluję o cierpliwość i zrozumienie, a tych z Was, którzy chcieliby się czymś wyróżnić albo nawet przyczynić do powstania któregokolwiek zakończenia, zachęcam do przesyłania własnych pomysłów na mój adres korespondencyjny.”
Sprawdzamy kartkę od przodu i z tyłu. Czytamy ponownie list, ale nic z tego. Biedak, zapomniał dołączyć adresu.